Wspomnienie: Era Grupy B

Autor: | 13 kwietnia 2016

Rajdowi kibice od lat wspominają Grupę B z łezką w oku. Był to fantastyczny okres dla rajdów samochodowych, które w tamtym czasie były popularniejsze od Formuły 1. Jednak nieprawdopodobny wzrost poziomu samochodów rajdowych wiązał się także z ogromnym niebezpieczeństwem. FISA (dzisiejsza FIA) pozwoliła na zwiększenie mocy i aerodynamiki w autach, ale jednocześnie nie zapewniła większego bezpieczeństwa kibicom i kierowcom.

Do 1981 roku w Rajdowych Mistrzostwach Świata jeździły pojazdy z napędem na tylną oś i z mocą w granicach 250 koni mechanicznych. Dwa lata wcześniej FISA pozwoliła zespołom wystawić pojazdy napędzane na cztery koła i zwiększyć moc, miało to zachęcić wielkie koncerny do udziału w WRC. Z tej okazji skrzętnie skorzystało Audi i zbudowało rajdową wersję modelu Quattro, debiutując podczas Rajdu Jänner 1981, gdzie Franz Wittmann zdeklasował całą stawkę mistrzostw Austrii. Światowa federacja podjęła decyzję, że od sezonu 1982 Grupa B zaistnieje w WRC.

Pierwszy sezon tej elitarnej rywalizacji padł łupem Niemca Waltera Röhrla, który jeździł Oplem Ascona 400. Wicemistrzynią świata została Michèle Mouton w Audi, nazywana najszybszą kobietą świata, a trzecie miejsce zajął jej partner z zespołu Fin Hannu Mikkola. Kierowca Audi był piekielnie szybki w całym sezonie, co pozwoliło na wygranie dwóch rajdów, ale również wielokrotnie miał problemy. Nie ukończył aż czterech rund i dwukrotnie był wykluczony z wyników, co ułatwiło Röhrlowi zdobycie już drugiego tytułu. W klasyfikacji producentów najlepsze było Audi przed Oplem i Nissanem.

Następny rok upłynął pod znakiem wspaniałej batalii Mikkoli z Röhrlem, który przeszedł do Lancii, Markku Alénem, także jeżdżącym dla włoskiego teamu oraz Stigiem Blomqvistem z Audi. Tym razem górą był fiński kierowca niemieckiego zespołu. Mistrz świata z poprzedniego sezonu nie wystąpił w dwóch ostatnich rundach, co pozwoliło Mikkoli wyprzedzić go o 23 punkty w klasyfikacji generalnej. Natomiast wśród producentów najlepsza okazała się Lancia. W kolejnej kampanii Röhrl dołączył do Audi i stworzył niesamowity tercet wraz z Mikkolą i Blomqvistem. Ostatecznie w przeciągu całego sezonu najlepszy okazał się Szwed. Mimo wykluczenia z Rajdu Wielkiej Brytanii pokonał Mikkolę o 21 „oczek”, a Audi po raz drugi wywalczyło tytuł najlepszego producenta w WRC.

W 1985 roku w mistrzostwach zadebiutował Peugeot 205 T16, dzięki któremu Timo Salonen absolutnie zdominował cały rajdowy sezon. Wygrał 5 rund WRC i w klasyfikacji wyprzedził Blomqvista aż o 52 punkty, francuski producent także był najlepszy wśród zespołów. Jednak po raz pierwszy okazało się, że nagłe podwojenie mocy samochodów, bowiem w rozkwicie Grupy B osiągały one 500 koni mechanicznych, wiąże się również z ogromnym niebezpieczeństwem dla kierowców. Podczas Rajdu Korsyki 1985 Włoch Attilio Bettega wypadł z trasy i uderzył w drzewo prawą stroną swojej Lancii 037. Wypadek był na tyle poważny, że dach samochodu po prostu się rozleciał. Jego pilot, Maurizio Perissinot nie odniósł żadnych obrażeń, ale kierowca zginął na miejscu. Trzy miesiące później na Rajdzie Argentyny poważny wypadek miał mistrz świata z 1981 roku Ari Vatanen. Fin złamał 8 żeber i uszkodził kręgi szyjne, w związku z tym już nigdy nie stanął na starcie rajdu WRC. W późniejszych latach udowodnił swoją wielką klasę wygrywając czterokrotnie Rajd Dakar, co jest tym bardziej imponujące, że przed tym przez 18 miesięcy zmagał się z depresją.

Doskonale pamiętam te zakręty, których nie pokonałem. To wspomnienia pogrzebane na drodze w Argentynie, gdzie omal nie zginąłem. Wypadłem z trasy i koziołkowałem, wtedy pękło mocowanie w moim fotelu, więc pasy mnie nie trzymały. Miałem rozległe urazy i gdyby na miejscu nie było helikoptera, to bym już nie żył. Takie jest życie, pełne wypadków. Równie dobrze można się poślizgnąć na skórce od banana – powiedział Fin.

Jeśli człowiek rywalizując w takich autach przestaje się bać, to ludzie zaczynają go nazywać bohaterem. Ale większość takich ludzie nie żyje – mówił Röhrl, mając na myśli Vatanena, który zawsze cisnął najmocniej jak tylko potrafił.

W 1986 roku kierowcą Peugeota został Juha Kankkunen, który w tym sezonie zdobył swój pierwszy z czterech mistrzowskich tytułów. Rywalizacja w tej kampanii była bardziej emocjonująca niż rok wcześniej, a bardzo pomógł w tym debiut Lancii Delty S4, która według ekspertów była najlepszym produktem, jaki można było stworzyć w czasach Grupy B. Kierowca włoskiego teamu Markku Alén starał się walczyć z Kankkunenem, ale ostatecznie to Juha był lepszy o 14 punktów. Dobra jazda Aléna przyniosła Lancii tytuł najlepszego producenta.

Trzecią rundą cyklu był Rajd Portugalii, który zgromadził na trasach aż 300 tysięcy fanów. Niestety dbałość o bezpieczeństwo oraz organizację nie stała na najwyższym poziomie i doszło do tragedii. Joaquim Santos po ominięciu jednego z fanów wpadł w poślizg i uderzył w całą grupę kibiców. trzy osoby poniosły śmierć, a ponad 30 zostało rannych. Widzowie nie przestrzegali żadnych norm i trudno się dziwić, że tak się skończyło, ponieważ każdy kierowca ma prawo popełnić błąd, gdy jedzie na limicie.

Joaquim nie był ranny. Siedział za kierownicą samochodu ze spuszczoną głową, a potem stanął na środku drogi. Nie wiedział dlaczego tak się stało. Zdawałem sobie sprawę z niebezpieczeństwa, ale nie spodziewałem się, że to spotka mnie, mojego kierowcę, nasz samochód – powiedział jego pilot, Miguel D’Oliveira.

Kolejna edycja Rajdu Korsyki ponownie okazała się być pechową. Kierowca Lancii Henri Toivonen przystąpił do tej rundy WRC chory na grypę. Jednak cały czas naciskał i wręcz miażdżył konkurencję. Wydawało się, że nic nie jest w stanie go zatrzymać, aż do 18. odcinka specjalnego. Na siódmym kilometrze Toivonen wypadł z trasy, a jego samochód spadł na dno wąwozu. Uszkodzeniu uległ zbiornik paliwa zamontowany pod siedzeniem kierowcy, w wyniku czego eksplodował. Henri i jego pilot Sergio Cresto spłonęli żywcem we wraku włoskiego auta.

– To był największy szok, jaki przeżyłem w całej mojej karierze. Henri był najlepszym kierowcą rajdowym, jakiego widziałem w swoim życiu. Gdyby był to wyścig Formuły 1, pożar zostałby ugaszony w 10 sekund, ale podczas rajdu możesz zginąć w płomieniach i tak się stało – powiedział szef Lancii, Cesare Fiorio.

– Wolałbym zająć drugie miejsce, jeśli to mogłoby przywrócić życie Henriemu – stwierdził załamany Bruno Saby, zwycięzca Rajdu Korsyki 1986.

Ten wypadek spowodował, że FISA postanowiła wycofać Grupę B. W jej miejsce miała powstać Grupa S, który bazowałaby na poprzedniej generacji aut, jednak z ograniczeniem mocy do 300 koni mechanicznych, ale ostatecznie porzucono ten pomysł. Od sezonu 1987 zaczęła obowiązywać Grupa A. Były to samochody słabsze, z gorszą trakcją, ale przy tym rajdy stały się dużo bezpieczniejsze, co było celem federacji. Ta kategoria samochodów rajdowych przetrwała do 1997 roku, kiedy to wprowadzono pojazdy ery WRC.

Dla największych kierowców lat 80-tych czas Grupy B był najpiękniejszym w ich życiu. Mówili o tym Walter Röhrl, Michèle Mouton oraz Ari Vatanen, mimo że w aucie tej klasy doznał tak poważnych obrażeń. Juha Kankkunen jeździł w WRC w trzech różnych erach i także nie miał wątpliwości, która z nich była najlepsza. Pokusił się także o porównanie Grupy B i WRC.

WRC jest dla chłopców, Grupa B była dla mężczyzn – powiedział.

Był to wspaniały okres dla Rajdowych Mistrzostw Świata, ale on nigdy już nie powróci. WRC chce być coraz szybsze, o czym świadczą przepisy obowiązujące od przyszłego sezonu, a to zawsze jest dobry kierunek dla motorsportu.