Bob Bell o silniku Renault: Moc porównywalna do Ferrari

Autor: | 19 lutego 2017

Według Boba Bella jednostki Renault i Ferrari są zbliżone pod względem mocy. Kolejnym celem dla koncernu z Boulogne-Billancourt jest zniwelowanie różnicy do Mercedesa.

W 2015 roku francuski producent zmagał się ze swoim silnikiem nie tylko z powodu niewystarczającej mocy, ale także niskiej niezawodności. Jednak pewne strukturalne zmiany w budowie pozwoliły odkuć się w sezonie 2016, przez co strata do Ferrari i Mercedesa nie była taka duża.

Podobne zdanie, jak Bob Bell, wyraził Daniel Ricciardo. Jeszcze w trakcie trwania zeszłorocznej kampanii podkreślał, że osiągi są zbliżone do jednostki z Maranello.

Obywatel Irlandii Północnej powrócił do Renault w lutym 2016 roku. Rok wcześniej był konsultantem Manora, natomiast w 2014 roku celebrował sukcesy z Mercedesem, którego opuścił w listopadzie tego samego roku. Z tego też powodu ma odniesienie do pracy obu jednostek napędowych.

– Na pewno jesteśmy za Mercedesem, również za albo w okolicach Ferrari, może nieco tracimy, ale nie dużo. Renault zbliżyło się do Mercedesa. Trzeba spojrzeć na wydajność Red Bulla w ubiegłym roku. Mieli wiele okazji na podjęcie walki z nimi. To nie tylko bardzo dobre podwozie, ale też silnik się do tego przyczynił – powiedział Bob Bell.

Brytyjczyk jest pełen nadziei, że przed sezonem 2017 uda się dokonać kolejnych postępów. Jego zdaniem Renault jest w stanie do 2018 roku całkowicie zniwelować stratę do Mercedesa.

– Musimy zmniejszyć tę różnicę i wykonać kolejny krok naprzód podczas zimy. Ale czy całkowicie zniwelujemy lukę, czy też nie, po prostu nie mogę powiedzieć. W tej chwili nie mam takiej wiedzy.

– Wierzymy, że potrafimy to zrobić, biorąc pod uwagę czas. Może się tak jeszcze nie stanie tej zimy, ale na pewno pod koniec przyszłego roku i do 2018 powinniśmy być na równi z nimi.

58-latek mocno chwalił wysiłki poczynione w fabryce, dzięki którym udało się zażegnać problemy z sezonu 2015. To pozwoliło skupić się na niwelowaniu strat do najbliższych rywali. Usprawnienia przygotowywane przez francuskiego producenta musiały być pewne i dopiero były wdrażane zarówno w fabrycznym zespole, jak i w Red Bullu.

– To jest bardzo imponujące, co już osiągnięto. Upewniono się, że silnik był co najmniej solidny pod względem niezawodności, a to udało się osiągnąć. Był to prawdopodobnie najbardziej niezawodny silnik w ubiegłym roku, co jest ogromnym kredytem zaufania do nich. To nie powstrzymało ich przed skupieniem się na zwiększeniu wydajności jednostki – ocenił szef techniczny Renault.

– Zrobiono kilka dużych kroków do przodu. Wielką rzeczą jest to, że dostarczamy teraz pewne zmodernizowane silniki, co nie jest takie łatwe do osiągnięcia – zakończył.