GP Monako 2017: Kimi Raikkonen wraca na pole position

Autor: | 27 maja 2017

Kimi Raikkonen zaskoczył wszystkich w sobotnie popołudnie swoją dyspozycją. Fin sięgnął po pierwsze pole position od 2008 roku. Zdołał pokonać kolegę zespołowego – Sebastiana Vettela. Czołową trójkę uzupełnił Valtteri Bottas z Mercedesa. Udany powrót Jensona Buttona.

Komunikat:

  • Jenson Button (McLaren) będzie startował z końca stawki przez wymianę dwóch komponentów w jednostce napędowej. Brytyjczyk wywalczył świetne 9. pole startowe, zastępując Fernando Alonso.

Już trzecia sesja treningowa zwiastowała duże emocje. Po jednym dniu przerwy kierowcy narzekali na pewne braki przyczepności względem czwartkowego drugiego treningu. Jednak to nie przeszkodziło czołówce poprawić się jeszcze bardziej. Nie oglądaliśmy już tylko jednego rezultatu poniżej granicy 1 minuty i 13 sekund w wykonaniu Sebastiana Vettela. Czas 1:12:720 został przez Niemca poprawiony na 1:12:335. Do czasówki ten wynik był rekordem toru Monte Carlo. Za nim zameldowali się Kimi Raikkonen o nieco ponad 0,3 sekundy, Valtteri Bottas, Max Verstappen. Następnie, począwszyod Lewisa Hamiltona nikt nie złamał 1:13:000.

Q1

Równo o 14:00 rozpoczęły się kwalifikacje. Ferrari postanowiło nie czekać i wypuściło swoich kierowców jako pierwszych. Kimi Raikkonen zameldował sie z 1:14:241, potem Sebastian Vettel przegrał o nieco ponad 0,1 sekundy. Pozostali notowali już większe straty. Pierwsze kółka nie były decydujące, rozgrzanie ultramiękkiej mieszanki zajmowało dużo czasu. Dlatego najlepsze czasy były ustanawiane przeważnie na 3-4 okrążeniu. Zawodnicy Scuderii od początku zbliżali się do załmania bariery 1 minuty i 13 sekund, a Mercedesy traciły już dość sporo, bo 0,6-0,8 sekundy. Valtteri Bottas wciąż pozostawał szybszy od Lewisa Hamiltona. Ze swoimi wyjazdami zwlekali kierowcy Red Bulla i Toro Rosso. Jednak już po wyjeździe Max Verstappen i Daniel Ricciardo minimalnie przebili wyniki kierowców Ferrari. Wciąż brakowało do złamania bariery 1 minuty i 13 sekund. Na kolejnych przejazdach Holender ze stajni z Milton Keynes przejął inicjatywę i prowadził w tabeli – 1:13:078, o 0,012 sekundy przed Vettelem. W drugiej części Q1 Foce India wypuściło Estebana Ocona. Francuz zaliczył uderzenie w bandę w drugim sektorze podczas końcówki FP3, przez co mechanicy ekipy z Silverstone mieli ręce pełne roboty. Wywiązali się ze swojego zadania koncertowo i Francuz mógł powalczyć o przejście do Q2.  Z dobrej strony pokazywali się Carlos Sainz z Toro Rosso, Sergio Perez z Force India i Kevin Magnussen, udało im się przedzielić Bottasa i Hamiltona. Do tej trójki pod koniec nieoczekiwanie dołączył Stoffel Vandoorne z McLarena, który wskoczył na 6. lokatę ze stratą niespełna 0,4 sekundy do Verstappena. Aż piętnastu kierowców zmieściło się w jednej sekundzie.

Po Q1 odpadli: 16. Ocon, 17. Palmer, 18. Stroll, 19. Wehrlein, 20. Ericsson

Q2

Mercedes postanowił postraszyć rywali. Bottas wyruszył przed Raikkonenem, a za nimi Hamilton. Ferrari nie było wzruszone tym faktem.  Podczas, gdy Fin z Mercedesa rozgrzewał swoje opony i miał czas na poziomie 1 minuty i 21 sekund, to Kimi już na pierwszym pomiarowym kółku ustanowił 1:12:780. Natomiast trzykrotny mistrz świata z Mercedesa miał spore problemy z brakiem przyczepności w pierwszym sektorze i wyratował się.  Chwilę później Vettel zbliżył się do swojego partnera na 0,1 sekundy. Ferrari natychmiast ściągnęło ich do alei serwisowej. Odpuszczać nie zamierzali kierowcy z Beneluxu – Max Verstappen niewiele wolniejszy od czterokrotnego mistrza świata z Ferrari, a Stoffel Vandoorne walczył jak lew o wejście do Q3. McLaren za wszelką cenę chciał wykorzystać sprzyjające okoliczności . Również Jenson Button walczył jak natchniony. Bardzo dużo nerwów było w obozie Mercedesa. Pod koniec sesji Lewis był 14. Jednak było zbyt mało czasu i Srebrne Strzały musiały wypuścić swojego lidera, aby ten wywalczył awans do Q3. Przyczepność poprawiała się z biegiem sesji. W końcówce Ferrari postanowiło jeszcze bardziej podkręcić tempo. Kimi Raikkonen ustanowił kolejny rekord toru – 1:12:231, Vettel mimo rekordów dwóch sektorów zameldował się z 0,2 sekundy straty. Pozostali nie potrafili znaleźć odpowiedzi na tak dobre tempo. Ostatnie sekundy sesji były kluczowe dla Kvyata, Massy, Hamiltona, Magnussena i Hulkenberga. Ich szanse zostały zniweczone przez wypadek Stoffela Vandoorne’a w trzecim sektorze na niecałe 20 sekund przed końcem Q2. Belg tym samym przekreślił też swoją walkę w trzecim segmencie, a zakwalifikował się do niej z 7. czasem. Wściekli mogli być zwłaszcza: Kvyat, Hamilton i Magnussen, którzy mieli realne szanse na awans. Dla kierowcy Mercedesa to istna katastrofa i potwierdzenie nienajlepszej dyspozycji Brytyjczyka i jego stajni w ten weekend.

Po Q2 odpadli: 11. Kvyat, 12. Hulkenberg, 13. Magnussen, 14. Hamilton, 15. Massa.

Q3

Trzecia część czasówki była zwariowana. Początkowo zapowiadało sie an walkę dwóch czerwonych bolidów. Jednak pojawiło sie sporo nerwów. Problemy ze złożeniem szybkiego kółka mieli kierowcy Red Bulla i Sebastian Vettel. Tymczasem Kimi Raikkonen jechał jak w transie i poprawiał się z każdym przejazdem. Jako jedyny był w stanie zmusić swoje opony do odpowiedniej pracy już na pierwszych mierzonych okrążeniach.  Fin nie mógł czuć się pewnie. Wiedział, że jego zespołowy partner oraz Max Verstappen nie odpuszczą. Mistrz świata z 2007 roku miał kilka dziesiątych sekundy zapasu nad rywalami przed podjęciem decydującej próby. Dlatego w kluczowym momencie mógł utrzymać nerwy na wodzy i sięgnąć po pierwsze pole position od GP Francji 2008. Czekał na to 128 startów. Z pierwszej linii obok niego ustawi się Sebastian Vettel, któremu w ostatniej chwili udało się uzyskać poskładać dobry czas – stracił 0,043 sekundy do PP. Jednak mógł poczuć na plecach oddech Valtteriego Bottasa. Jedyny reprezentant Srebrnych Strzał w Q3 postanowił rzucić wyzwanie i znalazł receptę na nawiązanie do rezultatów Scuderii Ferrari – stracił 0,045 sekundy. Czwarty Verstappen odnotował już stratę ponad trzech dziesiątych sekundy, ale był znacznie lepszy od Daniela Ricciardo. Zdobywca pole position sprzed roku bardziej musiał uważać na Carlosa Sainza z Toro Rosso.

Końcowe wyniki kwalifikacji:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *