Podsumowanie sezonu F1: Toro Rosso

Autor: | 23 grudnia 2016

Rok 2016 nie był łatwy dla Scuderii Toro Rosso. Zespół zapłacił wysoką cenę za używanie zeszłorocznej jednostki napędowej Ferrari, co szczególnie było widoczne w drugiej części sezonu. Nie bez znaczenia była też zmiana składu w trakcie sezonu.

Liczby

Najlepszy wynik w kwalifikacjach: 5 miejsce (Verstappen)

Najlepszy wynik w wyścigu: 6 miejsce (4 razy, Sainz 3 – Verstappen 1)

Punkty: 63 (Sainz 46 – Kvyat 4 [łącznie z Red Bullem 25] – Verstappen 13 [łącznie z Red Bullem 204])

Klasyfikacja konstruktorów: 7. miejsce

Pozycja w klasyfikacji kierowców: Sainz 12 – Kvyat 14 – Verstappen 5

Oczekiwania

Przed startem sezonu pojawiły się głosy, że Toro Rosso, które jest juniorskim zespołem Red Bulla, może być szybsze od seniorskiej ekipy. Wszystko za sprawą zmiany dostawcy silników. Stajnia z Faenzy porzuciła niepewne Renault, przerzucając się na sprawdzoną jednostkę napędową od Ferrari z 2015 roku. Kibiców interesowała też rywalizacja Maxa Verstappena i Carlosa Sainza.

Rzeczywistość

Pierwsze rundy pokazały, że młodzi zawodnicy mieli naprawdę dobry samochód. W Australii i w Chinach udało się zdobyć podwójne punkty. Z kolei w Bahrajnie na szóstej pozycji do mety dojechał Holender. GP Rosji i decyzje, które zapadły po tamtym wyścigu, były bardzo ważne dla całej „rodziny” Red Bulla. Wtedy to doszło do słynnej już w świecie F1 degradacji Daniila Kvyata do Toro Rosso. Był to pewien przełom, który miał ogromny wpływ na postawę rosyjskiego kierowcy.

Od czasu GP Hiszpanii Carlos Sainz regularnie znajdował się w pierwszej dziesiątce. Nie zapunktował tylko w Baku. Kvyat w tym czasie zanotował ogromny spadek formy. W Barcelonie i na Silverstone był co prawda dziesiąty, jednak jego dyspozycja pozostawiała wiele do życzenia. Regularnie przegrywał ze swoim kolegą z zespołu. Już podczas weekendu z Niemczech stajnia z Faenzy odczuła skutki braku rozwoju silnika. Na tor Hockenheim ekipa przygotowała nowy pakiet aerodynamiczny, jednak używanie go było nieopłacalne. Zwiększenie docisku oznaczałoby zwiększenie strat na prostych, które i bez tego były spore.

Podczas letniej przerwy liczono na odrodzenie Rosjanina. Odpoczynek, przede wszystkim psychiczny, miał być kluczem do powrotu do dobrej formy. Tak też się stało, ponieważ w drugiej części sezonu odzyskał on radość z jazdy. W tym czasie jednak Toro Rosso nie było już w tak konkurencyjne. Inni producenci rozwijali swoje silniki. Ekipa musiała poczekać na kolejne punkty aż do GP Singapuru, gdzie Kvyat był dziesiąty.

W Stanach Zjednoczonych passę sześciu kolejnych rund bez punktów przerwał Carlos Sainz. Hiszpan jechał świetnie i zasłużenie finiszował na szóstym miejscu. Ten wynik udało mu się powtórzyć w ulewnym GP Brazylii. Był to ostatni wyścig, w którym kierowca stajni z Faenzy zameldował się w pierwszej dziesiątce.

Sezon 2016 w wykonaniu Toro Rosso nie był zły. Zespół musiał liczyć się z późniejszymi konsekwencjami używania starego silnika. Dzisiaj, patrząc na formę jednostki Renault, wydawać się może, że była to błędna decyzja. Na początku roku z pewnością przyniosła korzyści, jednak z biegiem czasu wszystko się odwróciło. Do tego stopnia, że niektóre usprawnienia były bezużyteczne, z uwagi na stratę na prostych. Nic więc dziwnego, że team Franza Tosta przestrzegał Saubera przed pozostaniem przy silniku Ferrari z 2016 roku.

Samochód STR11, a w zasadzie podwozie, które do dyspozycji mieli Sainz, Kvyat i początkowo Verstappen, było udaną konstrukcją. Do momentu, gdy różnica w mocy nie była ogromna, kierowcy Toro Rosso spokojnie zdobywali punkty. Hiszpan w pierwszej części sezonu osiem razy meldował się w pierwszej dziesiątce, natomiast w drugiej tylko dwa. Sytuacja z Rosjaninem była inna. Cztery punkty w siedemnastu rundach to wynik marny. Usprawiedliwić go może jedynie trudne rozstanie z Red Bull Racing,

Ekipa zajęła siódme miejsce w klasyfikacji konstruktorów. Zdobyła podobną ilość „oczek” jak w sezonie 2015. Rola Toro Rosso jest wszystkim doskonale znana. Jest to zespół juniorski, w którym trzeba coś udowodnić. Okres po przerwie wakacyjnej sprzyjał temu. Na przestrzeni 21 wyścigów zdarzyło się kilka awarii, jednak STR11 często meldowały się na mecie. W kwalifikacjach ekipa wypadała w kratkę. Zdarzały się awanse do Q3, jak i porażki w Q1.

Patrząc na wiek i doświadczenie w F1, ciężko nazwać Sainza i Kvyata juniorami. Ci kierowcy będą reprezentować stajnię z Faenzy w przyszłym roku. Ich doświadczenie na pewno będzie bezcenne w obliczu zmian w regulaminie. Będzie to kluczowy rok dla Hiszpana, który będzie chciał wywalczyć sobie awans do lepszego zespołu. Rosjanin również będzie musiał pokazać, że nie jest tylko wyrzutkiem z Red Bulla. Nowe przepisy powinny zadziałać na korzyść STR. Z „aktualnym” silnikiem Renault i solidnym składem, zespół Franza Tosta powinien poprawić się w stosunku do niedawno zakończonego sezonu. I, co ważne, nie cierpieć tak bardzo pod koniec roku z powodu braku mocy.