Szanghaj 2006 – ostatnie zwycięstwo Schumachera

Autor: | 9 kwietnia 2015

Wspominamy dziś emocjonującą Grand Prix Chin, która ustaliła łączną ilość zwycięstw Michaela Schumachera w Formule 1.

n

Przed wyścigiem

n

Minęły zaledwie trzy tygodnie od pełnego emocji weekendu na Monzie. Emocji niekoniecznie sportowych, bo choć fani Scuderii świętowali kolejny triumf na własnym podwórku, a kibice z Polski po raz pierwszy zobaczyli biało-czerwoną flagę nad podium Formuły 1, świat motosportu żył czymś zupełnie innym – ogłoszeniem Michaela Schumachera o zakończeniu kariery. Do końca sezonu pozostały trzy wyścigi. Niemiec tracił dwa punkty do Alonso i tylko oni liczyli się w walce o tytuł. Podobnie wyglądała klasyfikacja konstruktorów, gdzie trzy oczka dzieliły Ferrari i Renault.

n

Francuska ekipa nie była zadowolona z przebiegu rywalizacji w ostatnich wyścigach. Głównym powodem słabszej dyspozycji teamu była nagła reakcja sędziów na szeroko rozwinięty już system TMD, na który Renault uzyskało zgodę już w 2005 roku. „Nasze sukcesy nie są komuś na rękę” – powiedział Flavio Briatore po decyzji FIA o zakazaniu rozwiązania.

n

Z innych wieści – mało brakowało, aby Lewis Hamilton już w Chinach zadebiutował za kierownicą McLarena. Po zdobyciu mistrzostwa GP2 we Włoszech, Brytyjczyk miał zastąpić Pedro de la Rosę, ale ostatecznie Hiszpan dokończył sezon. Podczas piątkowego treningu, Sebastian Vettel jeździł za sterami BMW Sauber.

n

Sobotnie, mokre kwalifikacje zdecydowanie należały do Renault. Alonso był o ponad 0,6 sekundy szybszy od zespołowego kolegi, Giancarlo Fisichelli, który to miał komfortową przewagę nad duetem Hondy. Barrichello i Button uzyskali w Q3 identyczny rezultat, tracąc do Włocha pół sekundy. Piąty był Raikkonen, a szósty Schumacher.

n

Niedziela

n

Dużo litrów wody spadło z nieba przed wyścigiem o Grand Prix Chin. Taka sytuacja sprzyjała klientom marki Michellin, wiele mówiło się o tym, że opony Bridgestone nie spisują się najlepiej w mokrych warunkach. „Renówki” wystrzeliły jak z procy, gdy zgasły czerwone światła, podobnie jak Raikkonen, który błyskawicznie znalazł się przed kierowcami Hondy. Nie przyszło to tak łatwo Michaelowi Schumacherowi, który potrzebował czternastu okrążeń na to, by awansować na czwarte miejsce. W tym samym momencie Raikkonen był już drugi, Fin poradził sobie z Fisichellą. Żaden z nich nie widział już Fernando Alonso, który miał 15 sekund przewagi nad Ice-Manem i 25 sekund zapasu nad Schumim.

n

Tor zaczął schnąć i kierowcy na oponach Bridgestone od razu podkręcili tempo. Schumacher dogonił Fisichellę i miał lepsze czasy okrążeń od Alonso. Hiszpan miał sporo kłopotów z utrzymaniem swojej maszyny na torze. Poza wyścigiem był już Raikkonen, zawiodła przepustnica.

n

Okrążenia 21-23 to był czas pit stopów. Schumacher zjechał jako pierwszy, ale nie zmieniał opon. Także Giancarlo Fisichella postanowił jedynie zatankować samochód, ale stanu swojego ogumienia nie był tak bardzo pewien Alonso. Hiszpan podjął dziwną decyzję o zmianie przednich kół i pozostawieniu tych z tyłu. Było to katastrofalne w skutkach – w zaledwie kilka okrążeń z 20 sekund przewagi zrobiło się absolutne zero. Fisichella wyprzedził team-partnera na 30. okrążeniu, a Schumacher awansował na drugie miejsce chwilę później. Niemiec jechał tuż za liderem wyścigu.

n

Na 35. kółku wielu kierowców miało już założone slicki. Alonso uznał, że najwyższy czas zmienić opony. Pit stop na stanowisku Renault był po prostu okropny, trwał 19 sekund. Kłopot sprawiła nakrętka, więc i tak dobrze, że nie wypuszczono kierowcy z luźnym kołem. Hiszpan miał teraz 50 sekund straty do czołówki. Kiedy liderzy zjawili się po opony na suchą nawierzchnię, doszło do przetasowania. Wprawdzie mechanicy Fisichelli wygrali bitwę w boksach, ale Włoch nie wziął pod uwagę kilku aspektów: ciężaru samochodu po tankowaniu i chłodnych, nierozgrzanych opon bez bieżnika. W konsekwencji znalazł się na poboczu pierwszego zakrętu i oddał Schumacherowi prowadzenie.

n

Tymczasem Alonso znów przypominał samego siebie i każde następne okrążenie miał „na fioletowo”. Jego tempo dawało wrażenie, że pojazd Hiszpana zamienił się w pocisk wymierzony w bolid Ferrari. Fisichella nie sprawiał problemów i przepuścił kolegę zespołowego przy najbliższej okazji, ale wyścig dobiegał już końca. Choć Nando odrabiał kosmiczną ilość czasu na okrążeniu, wpadł na metę 3,121 sekundy za głównym rywalem w mistrzostwach. Dla większego zobrazowania wyczynu Alonso, strata Fisichelli wyniosła 44 sekundy, a wszystko działo się na przestrzeni kilkunastu kółek.

n

– To był ekscytujący i ekstremalny weekend – powiedział Schumacher – Najbardziej krytycznym momentem był pierwszy pit stop. Każda decyzja wydawała się być hazardem. Przystąpiłem do wyścigu z myślą o jak najmniejszej stracie i byłem niezwykle zaskoczony naszą skutecznością. To piękne zwycięstwo.

n

Koniec pewnej epoki

n

Dwa wyścigi pozostały do końca sezonu i choć wiara kibiców nie dopuszczała do myśli prawdopodobieństwa, iż wygrana w Chinach mogła być ostatnim triumfem Schumachera w karierze, a zawodnik przejdzie do historii nie jako siedmiokrotny, a jako ośmiokrotny mistrz świata, wszystko stało się bardziej przejrzyste już tydzień później, kiedy awaria silnika Ferrari i zwycięstwo Alonso na Suzuce niemal w stu procentach ustaliły ostateczną kolejność na czele klasyfikacji końcowej.

n

Choć pierwsze miejsce Felipe Massy przed własną publicznością sprawiło, że Brazylijczyk obronił trzecie miejsce w mistrzostwach, Scuderia Ferrari nie zdobyła mistrzostwa konstruktorów, przegrywając z Renault o 5 oczek.

n

Pomimo wzruszeń i pożegnań (między innymi Robert Kubica miał na swoim Sauberze napis „Thanks Michael”) okazało się, że ostatni wyścig Schumachera miał miejsce dopiero sześć lat później i nie w barwach Ferrari, a Mercedesa. W swoim powrocie, Schumacher dorzucił jeszcze jedno, 155 podium w karierze. Było to 24 czerwca 2012 roku w Walencji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *