Zmiana zawieszenia nie miała wpływu na formę Red Bull Racing

Autor: | 29 marca 2017

Red Bull stwierdził, że wymuszone zmiany w obszarze zawieszenia nie wpłynęły negatywnie na konkurencyjność ich samochodu.

Daniel Ricciardo i Max Verstappen stracili około 0,5 sekundy ze swojego tempa w Melbourne. Obaj musieli się jeszcze zmierzyć z niedostatkiem mocy silnika Renault oraz brakiem odpowiednich ustawień.

Przed startem sezonu w Australii FIA zakazała stajni z Milton Keyness i Mercedesowi pewnych rozwiązań dotyczących zawieszenia. Srebrne Strzały pokazały, że nie straciły nic ze swojej konkurencyjności. Dlatego szef austriackiego zespołu nie wierzy, aby to było kluczowe.

– Nie wierzę, że tak. Nasz układ zawieszenia został uznany za nielegalny. Jednocześnie był czymś, co wydawało się rozwijać w ciągu zimy. I aby być z tobą szczerym, nawet jeśli mieliśmy zdolność do jego wprowadzenia, to nie byłby użyty ze względu na ciężar. Skutecznie ruszyliśmy, jak w poprzednich sezonach – powiedział Christian Horner.

Daniel Ricciardo nie mógł zaliczyć swojego występu do udanych. To był jeden z tych weekendów wyścigowych, o których powinien zapomnieć. W kwalifikacjach rozbił się podczas Q3, a w wyścigu musiał wycofać się z powodu problemów z skrzynią biegów oraz z przepływem mieszanki paliwowej. Natomiast Max Verstappen musiał zadowolić się piątym miejscem. Jego tempo było jednak dobre i w końcówce rywalizacji był w stanie wywierać presję na Kimim Raikkonenie z Ferrari.

Początek w wykonaniu Red Bull Racing można uznać za rozczarowujący, ponieważ to ich stawiano na równi z Mercedesem. Nie należy jednak zapominać o tym, że będą dokonywali szybkich postępów, dzięki którym mogą jeszcze namieszać.

43-latek nadal liczy, że dystans do ścisłej czołówki zostanie zniwelowany. Szczególnie w osiągnięciu tego celu może pomóc Renault, które planuje znaczną aktualizację jednostki napędowej.

– Mercedes nie był tak daleko – myślę, że prawdopodobnie około pół sekundy. Ferrari byłu tutaj imponujące i najprawdopodobniej miało najszybszy samochód. Na pewno mieliśmy trzeci najszybszy bolid. Musimy znaleźć pół sekundy, aby włączyć się do walki z tymi z przodu. Max naciskał Kimiego Raikkonena przez cały wyścig, ale nie mieliśmy tempa Sebastiana Vettela czy Lewisa Hamiltona. Nadal jest jeszcze wcześnie. Przepisy są wciąż bardzo niedojrzałe.

– Wybraliśmy inną koncepcję. Uważam, że mamy w niej naprawdę duży potencjał rozwojowy. Z toru w Australii można wyciagnąć wiele pozytywów, których nie było w ostatnich kilku latach, gdy nie byliśmy konkurencyjni. Jestem pewien, że możemy na tym w następnych wyścigach – zakończył Brytyjczyk.