Fot. Audi Formula E Team


Abt wyrzucony z Audi!

Autor: | 27 maja 2020

Daniel Abt rozstał się z ekipą Audi startującą w Formule E. Niemiecki producent usunął tego zawodnika po skandalu z udziałem kierowcy. Wszystko przez wirtualne wyścigi.

Formuła E wraz ze swoimi partnerami i fundacją UNICEF organizuje wirtualne wyścigi, które mają podłoże charytatywne. Mają w nich rywalizować kierowcy, którzy na co dzień startują w realnych mistrzostwach elektrycznej serii wyścigowej. W sobotę podczas Race at Home Challenge osoba legitymująca się nazwiskiem Abta zajęła trzecie miejsce. Po tym okazało się, że za Niemca udział w tym wyścigu wziął simracer Lorenz Hoerzing.

Po tej sytuacji Audi zawiesiło go w prawach zawodnika i nakazało wpłacić 10 tysięcy Euro na cele charytatywne. Teraz dowiedzieliśmy się, że Abt odchodzi z Audi. Nagrał filmik, w którym wyjaśnia całą sprawę i potwierdza, że opuszcza zespół. Prawda jednak jest taka, że to Audi postanowiło zakończyć współpracę.

– Jest to gra, symulacja, która nie ma nic wspólnego z prawdziwym ściganiem. Robimy to tylko by dać fanom rozrywkę. Tego dnia rozmawialiśmy z simracerami i pomyśleliśmy, że zabawnie byłoby żeby simracer pojechał za mnie, żeby pokazał, co jest w stanie zrobić w starciu z kierowcami. Chcieliśmy wszystko udokumentować i przedstawić fanom. Nie chodziło mi zupełnie o wynik. Ten simracer nie otrzymał ode mnie żadnych pieniędzy, zrobiliśmy to dla zabawy – powiedział Abt, a wypowiedź przetłumaczył serwis PowrótRoberta.com.

Na koniec kierowca rozpłakał się, ale nie zmienia to faktu, że dopuścił się oszustwa. Istnieją kontrowersje w tej sytuacji, ponieważ to „tylko” wirtualne ściganie. Jednak wielu fanów to ogląda i to właśnie oni mogą czuć się oszukani i zdradzeni. Daniel na koniec filmu miał łzy w oczach i prosił kibiców o wybaczenie.

Niemiec zaliczył 63 wyścigi w Formule E w barwach ekip Abt-Schaefler, którą później przejęło Audi. Wygrał dwa razy, tyleż samo ma na koncie Pole Position. 10 razy stał na podium, a ogólnie zgromadził w serii 390 punktów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *