Fot. Techeetah


ePrix Santiago: Dublet Techeetaha w emocjonującym wyścigu, katastrofa dla Audi

Autor: | 3 lutego 2018

Jean-Eric Vergne wygrał ePrix Santiago. To jego drugie zwycięstwo w Formule E. Podium uzupełnili Andre Lotterer, a więc partner Francuza z Techeetaha oraz Sebastien Buemi. Nowym liderem sezonu został Vergne, który triumfował też w kwalifikacjach, więc uzyskuje aż 28 punktów w ten weekend. Z kolei Andre zdobył pierwsze oczka w swoim czwartym wyścigu FE.

Podczas wyścigu panowała świetna pogoda. Temperatura wynosiła 28 stopni Celsjusza i podobnie, jak przez resztę dnia było słonecznie. Wartą odnotowania jest kara Lucasa di Grassiego, którą Brazylijczyk otrzymał za wymianę inwertera. W związku z tym został cofnięty na starcie o 10 pozycji i ruszał z 13. pola obok Felixa Rosenqvista, który zaliczył słabą sesję kwalifikacyjną.

Liderem został Vergne, a za nim plasowali się Piquet, Lotterer, Buemi, Bird, Lynn, Prost, Turvey, di Grassi oraz Abt. Zaraz za drugim z kierowców Audi znalazł się Felix Rosenqvist. Z tyłu działo się bardzo dużo złego. Jose Maria Lopez i Maro Engel rozbili się, przez co musieli zakończyć swój udział w wyścigu. To oznaczało, że stawka wynosiła już tylko 18 pojazdów. W związku z kraksą Argentyńczyka i Niemca na torze pojawił się samochód bezpieczeństwa. Trudno osądzać czy ktokolwiek powinien wziąć na siebie winę, bowiem było bardzo ciasno, a część zawodników nie chciała odpuścić i dochodziło do mniejszych i większych wypadków. Kłopoty miał też Nick Heidfeld, który musiał odwiedzić mechaników na naprawę swojego auta, ale po chwili wrócił do walki na osiemnastym miejscu.

Na czwartym okrążeniu safety car zjechał do alei serwisowej. Od razu do ataku zabrał się Piquet, ale Vergne skutecznie się obronił. Próbował na wszystkim skorzystać Lotterer, ale jego próba wyprzedzania również się nie powiodła. Buemi słabo wystartował i spadł na czwartą pozycję, ale potem nie było wiele lepiej. Nie był w stanie utrzymać tempa czołowej trójki i skupiał się na bronieniu przed Birdem.

Abt miał problemy z autem i na ósmym okrążeniu zjechał do alei serwisowej. Wrócił na tor, ale znów wrócił do boksu, bowiem wciąż problemy istniały. Na prowadzeniu wciąż utrzymywał się Vergne z dwiema sekundami przewagi nad Piquetem. Dalej byli Lotterer, Buemi, Bird, Lynn, Prost, Turvey, di Grassi i Rosenqvist.

Mortara na dwunastym kółku popełnił błąd i uderzył w bandę, lecz w miarę szybko wycofał i pojechał dalej. Mimo wszystko spadł na 17. pozycję. Spełniało się, więc to o czym mówili zawodnicy przed weekendem, że z uwagi na nierówności, temperaturę czy różne rzeczy leżące na asfalcie, może być to najciekawsza runda sezonu.

Di Grassi po kilkunastu minutach jazdy za Turveyem w końcu zaatakował i znalazł się na ósmej pozycji. Za chwilę wyprzedził też Prosta i Lynna. Z kolei Lotterer wyprzedził Piqueta. Na siedemnastym okrążeniu niespodziewanie Rosenqvist stracił 10. lokatę na rzecz Evansa. Mitch jest bardzo szybki, chociaż w kwalifikacjach popełnił błąd i startował z 20. pola. Za chwilę też wyprzedził Turveya. 18. i 19. kółka to był czas na zmianę bolidu w boksach, co było bardzo ciekawe, bo po raz pierwszy w historii Formuły E, zlikwidowano przepis o minimalnym czasie pit stopu.

Po postoju w boksach liderował Vergne przed Lottererem, Piquetem, Buemim, di Grassim, Rosenqvistem, Lynnem, Birdem, D’Ambrosio, Prostem i Evansem. Zaraz po zmianie bolidu Lucas miał ogromne problemy techniczne, po których musiał się zatrzymać i wycofać z wyścigu. To oznaczało, że di Grassi drugi raz z rzędu nie dojedzie do mety i nie uzyska pierwszych punktów w sezonie. Wobec problemów Abta, który też nie brał już udziału w rywalizacji, Audi zaliczało tragiczny weekend.

Kłopoty podczas pit stopu miał Turvey i stracił dużo czasu. Na 27. okrążeniu Alex Lynn zatrzymał się na prostej, na której znajduje się linia mety. W tym samym czasie Buemi wykorzystał Fan Boost i wyprzedził Piqueta, znajdując się na trzeciej pozycji. Z przodu duet ekipy Techeetah zaczął ze sobą walczyć i w jednym zakręcie było blisko kolizji między Vergnem a Lottererem. Piquet jechał świetny wyścig, ale nie zmieścił się w jednym z łuków i musiał cofać. Wrócił do walki, ale już na szóstej lokacie za Rosenqvistem i Birdem.

To nie był koniec walki między Vergnem a Lottererem. Andre uderzył w tył bolidu zespołowego partnera i jechali tak przez kilka sekund. Niemiec stracił na tym czas, ale Buemi był za daleko i nie zdołał go wyprzedzić. Szwajcar musiał skupić się na obronie przed Rosenqvistem, bowiem cały czas nie miał tempa, by gonić kierowców Techeetaha.

Ostatecznie wygrał Vergne przed Lottererem, Buemim, Rosenqvistem, Birdem, Piquetem, Evansem, D’Ambrosio, da Costą i Prostem.

Nowym liderem cyklu został Vergne, który ma pięć punktów przewagi nad Rosenqvistem i dziesięć nad Birdem. Z kolei Buemi awansował na czwartą lokatę. Lucas di Grassi jest jedynym zawodnikiem w stawce stałych kierowców, który nie zdobył jeszcze żadnego punktu. Wśród konstruktorów na prowadzenie wyszedł Techeetah przed Mahindrą Racing i DS Virgin Racing.

Fot. ABB Formula E

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *