WEC: Porsche numer 1 odnosi niespodziewane zwycięstwo na Circuit of the Americas

Autor: | 18 września 2016

Niesamowity obrót wydarzeń sprawił, że po raz trzeci z rzędu triumfowała załoga panujących mistrzów świata. Tym razem Timo Bernhard, Marc Weeber i Brendon Hartley odnieśli zwycięstwo w sześciogodzinnym wyścigu na torze w Austin. Drugie miejsce przypadło ekipie Audi numer 8, a trzecie Toyocie numer 6. Te trzy czołowe zespoły dzieliło zaledwie 26 sekund.

Początkowo nic nie zapowiadało na zwycięstwo Porsche. Po świetnych kwalifikacjach, w których oba samochody Audi wykręciły czasy dające pierwszy rząd – #7 przed #8 – przyszedł czas na start wyścigu. Tu również załogi niemieckiego zespołu nie pozostawiły złudzeń i już na pierwszych okrążeniach wyrobiły sobie przewagę nad rywalami. Po pół godziny trwania rywalizacji na czele znajdowały się dwa Audi. Drugie z 20-sekundową stratą było Porsche #1, potem Toyota #5, Porsche #2 i kolejna Toyota. Te 4 auta dzieliło 15 sekund.

Audi utrzymywało prowadzenia aż do nocy. Na dwie godziny przed końcem wyścigu doszło do wypadku pomiędzy Manorem oznaczonym numerem 44 i Fordem #66. Kolizja ta spowodowało spowolnienie na całym obszarze toru (full-course yellow). Idealnie tę sytuację wykorzystali obrońcy mistrzowskiego tytułu, bowiem tuż przed tym incydentem w boksach były samochody Audi, a Porsche zjechało do alei serwisowej dopiero w momencie neutralizacji.

Wcześniejszy pit stop Audi, drobne problemy z elektroniką w #8 i idealnie wkomponowany w spowolnienie zjazd Porsche sprawiły, że ekipa mistrzów świata awansowała na 18-sekundowe prowadzenie, którego nie oddała już do końca rywalizacji – #8 spadło na drugie miejsce, a #7 na czwarte.

Audi próbowało jeszcze odebrać zwycięstwo, ale goniący w Audi #7 Benoit Treluyer prawie zderzył się z feralnym Fordem numer 66 i wpadł w żwirowe pobocze. Był to koniec marzeń nie tylko o zwycięstwie, ale również i o podium. Załoga ta zajęła dopiero szóste miejsce.

W walce było jeszcze drugie Audi – numer 8. Niestety pech w dalszym ciągu nie opuszczał tego zespołu. Gdy Treluyer wpadł w żwir, ponownie doszło do spowolnienia. W tym czasie w Audi nie chciały zamknąć się drzwi i konieczny był nieplanowany postój. Sytuacja ta sprawiła, że „ósemka” spadła za Toyotę numer 6. Walka pomiędzy tymi ekipami trwała do ostatniego stintu. Lucas di Grassi wprowadził Audi na drugie miejsce, wyprzedzając Toyotę podczas zjazdu do boksów. Tej pozycji nie oddał już do samej mety i finiszował niespełna 24 sekundy za Porsche i 2,4 przed Toyotą.

W klasie LMP2 zwyciężyła ekipa Signatech Alpine w aucie oznaczonym numerem 36 (Nicolas Lapierre, Gustavo Menezes, Stephane Richelmi).

W GTE-Pro z 11-sekundową przewagą nad Ferrari #51 znalazł się Aston Martin numer 95, kierowany przez Duńczyków – Nicki Thimma i Marco Sorensena.

W najwolniejszej kategorii GTE-AM triumf odniósł także Aston Martin. Tutaj zwyciężyło auto #98 prowadzone przez Paula Dalla Lane, Pedro Lamy i Mathiasa Laudę.