Fot. Rallye di Andora


9 lat od dnia, który wszystko zmienił

Autor: | 6 lutego 2020

Data 6. lutego 2011 roku już na zawsze będzie wyryta w pamięci polskich kibiców i fanów motorsportu. Tak naprawdę, to nie dotyczy tylko sportów motorowych, bowiem dziewięć lat temu wszyscy zamarli, kiedy gruchnęła informacja, co wydarzyło się na trasie włoskiego lokalnego rajdu Rally di Andora.

Początek roku był udany. Robert Kubica był najszybszy na testach Formuły 1 w Walencji, a jego nowy bolid R31 spisuje się fantastycznie, co zostało też potwierdzone na początku sezonu 2011. Polak jedzie na włoski rajd, żeby oddać się swojej pasji i podnieść swoje umiejętności. Startuje tam po raz pierwszy czteronapędową rajdówką Skodą Fabia S2000, a jego pilotem był Jakub Gerber. Na pierwszym odcinku specjalnym polska załoga miała wypadek. Było wybrzuszenie w asfalcie spowodowane korzeniem, który biegł pod drogą. Polaków podbiło w tym miejscu i przy niewielkiej prędkości uderzyli prawym bokiem w barierę.

Dziś nie pamiętalibyśmy o tym drobnym wypadku, gdyby nie jeden szczegół. Bariera była pozbawiona śrub w kilku miejscach i kiedy Skoda w nią uderzyła, to odwinęła się i przebiła na wylot samochód Kubicy. Pilotowi nic się nie stało i odpowiadał za pierwszą pomoc udzielaną Robertowi. Kierowca jednak został wbity w fotel przez barierkę. Miał bardzo naruszoną prawą część ciała. Wielokrotne złamania nogi, biodra i ręki oraz zmiażdżenie dłoni, której nerwy w momencie kraksy zostały przerwane. Polaka dłoń po prostu zwisała z ręki.

Do tego tracił sporo krwi. Pomoc nadeszła dość późno. Śmigłowiec z naszym zawodnikiem dotarł do szpitala i niemal od razu został położony na stole operacyjnym. Wielu myślało, że lekarze przede wszystkim zajmowali się złamaniami i uniknięciem amputacji dłoni. Jednak Kubica miał niewiele ponad litr krwi w organizmie, więc przede wszystkim ratowano jego życie. Wszystko się udało i rozpoczęto długą rehabilitację.

Już po kilku miesiącach wsiadł do samochodu, natomiast po 18 miesiącach od kraksy wystartował w pierwszym rajdzie we Włoszech. Udało mu się pojechać kilka imprez, a jedną z nich też z Kubą Gerberem. W 2013 roku wspólnie z Lotosem i Citroen Racing ogłosił program startów w Rajdowych Mistrzostwach Europy i WRC-2. ERC było poligonem doświadczalnym, ale to światowy czempionat był celem. I tak Kubica wraz z Maciejem Baranem pokazali ogromne możliwości. Wygrali pięć rund i z ówczesnym rekordem triumfów w jednym sezonie zostali mistrzami świata.

Jeszcze w tym samym roku Polak zadebiutował w rajdzie WRC za kierownicą auta królewskiej klasy, ale przez nagłą zmianę pilota na Michele Ferrarę nie był to debiut udany. Od początku kolejnego roku rozpoczął współpracę z Maćkiem Szczepaniakiem i M-Sportem, gdzie jeździł Fiestą WRC przez dwa lata. Wygrywał odcinki specjalne na każdej nawierzchni, zadziwiał motorsportowy świat. Kierowcy dziwili się, że jest w stanie utrzymać rajdówkę na drodze przy swoich ograniczeniach fizycznych, a on do tego był ekstremalnie szybki. W 2016 roku odszedł z rajdów, bowiem chciał skupić się na powrocie do rywalizacji na torze. Wziął udział od tego czasu w kilku wyścigach, jednak to wszystko były treningi.

Miał już zapewniony kontrakt z ekipą ByKolles w WEC, ale postanowił poszukać innej drogi. Za chwilę docierały informacje, że Kubica rozpoczął testowanie różnych bolidów jednomiejscowych, między innymi GP3 czy Formuły E. W czerwcu 2017 wsiadł po raz pierwszy od 6,5 roku do samochodu F1, podczas prywatnych testów Renault, gdzie udostępniono mu E20 z sezonu 2012. W sierpniu pojawił się z tym samym zespołem na oficjalnych testach na Hungaroringu, gdzie jego powrót i forma były sensacją. Potem zaczął rozmowy i jazdy z Williamsem i został kierowcą rezerwowym tej ekipy na sezon 2018. Natomiast w listopadzie kolejnego roku przy współpracy z Orlenem został kierowcą etatowym legendarnego teamu z Grove.

Sezon 2019 przebiegł bardzo słabo z uwagi na koszmarny samochód Williamsa. Obecnie jest rezerwowym kierowcą Alfa Romeo Racing Orlen i prawdopodobnie przy wsparciu sponsora zaliczy sezon w DTM.

W momencie wypadku Kubica miał podpisany kontrakt z Ferrari na kampanię 2012. Miał wszystko w rękach, ale los i zwykły ludzki pech chciał inaczej. Do dziś jego prawa ręka nie jest sprawna, ale on wrócił. Został od tego czasu mistrzem świata, wrócił do Formuły 1. Niewielu zdaje sobie sprawę z tego, co ten człowiek przeszedł w ostatnich latach, ale spotkały go też za to nagrody. Z niecierpliwością czekamy na kolejne emocje, których dostarczy nam Robert Kubica.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *