Fot. Red Bull Content Pool


Wielka Trójka znów zamiecie stawkę?

Autor: | 30 stycznia 2019

Po raz kolejny Sebastien Ogier, Thierry Neuville i Ott Tanak zmiażdżyli całą stawkę swoim tempem. Najlepsi trzej kierowcy Rajdowych Mistrzostw Świata nie zostawili złudzeń rywalom w Rajdzie Monte Carlo i w całości wypełnili podium.

Ten trend trwa w WRC już od początku sezonu 2017. Możemy to zaobserwować nie tylko po tempie jazdy, ale czystych statystykach. Od początku kampanii 2017 do dziś rozegrane 27 rund. Aż 22 z nich wygrała wspomniana Wielka Trójka.

W 2017 roku późniejszy mistrz, Ogier wygrał tylko dwa rajdy. Neuville trzy i podobnie Tanak. Pozostałe imprezy wygrali dwukrotnie Kris Meeke, Elfyn Evans, Jari-Matti Latvala i Esapekka Lappi. W tamtym sezonie różnice były najmniejsze. Czwarty w generalce Latvala stracił do trzeciego Tanaka 55 punktów, a do Seba 96.

Kolejna kampania była bardziej jednoznaczna na rzecz Wielkiej Trójki. Ogier (znów mistrz, bez niespodzianki) zanotował cztery triumfy, Tanak również, a Neuville trzy. Po jednym zwycięstwie zapisali sobie na koncie Sebastien Loeb i Jari-Matti Latvala. Wszystkie rajdy mogłyby paść łupem liderów, ale w ostatnich dwóch rundach było nieco więcej kalkulacji i mniej ryzyka. Najlepszy z reszty – Latvala był gorszy od trzeciego Tanaka o 53 punkty. Ogier był lepszy od Fina o 91 oczek.

Nowy sezon rozpoczął się podobnie. Seb Ogier wygrał, a dalej znaleźli się Thierry Neuville oraz Ott Tanak. Nie to jednak jest najważniejsze, a ich rytm. Już po pierwszych dwóch odcinkach trzej kierowcy mieli ponad pół minuty zapasu nad Lappim. Na koniec piątku Francuz oraz Belg mieli już ponad minutę przewagi nad Andreasem Mikkelsenem, bowiem Tanak odpadł z walki o triumf po przebiciu koła, ale też był wolniejszy od top2.

Ogier i Neuville wciąż uciekali walcząc o triumf i na finiszu Seb, który wygrał miał ponad dwie minuty zapasu nad trzecim Tanakiem. Natomiast Ott tracił przeszło półtorej minuty do Loeba, z którym ścigał się o trzecią lokatę i bez trudu tę rywalizację wygrał. To także pokazuje moc najlepszych obecnie kierowców. Legendarny Loeb nie ma najmniejszych szans w starciu z bieżącą czołówką. Dla wielu może być to smutne, ale przyszło nowe pokolenie: szybsze, lepsze i bardziej zaawansowane technicznie. Trzeba to zaakceptować, bo to naturalna kolej rzeczy.

Pojawia się pytanie czy znów Wielka Trójka zdeklasuje stawkę WRC? Nie jest to wróżenie z fusów i możemy zaryzykować stwierdzenie, że tak. Są to niesamowici gracze o potężnych umiejętnościach i to dobrze wiemy. Drugi aspekt jest taki, że nie ma kto im zagrozić w supremacji ostatnich lat. Latvala nie ma tego błysku, podobnie Lappi. Kris Meeke będzie szybki w poszczególnych rundach, ale pewnie będzie też wypadał i na dystansie całego sezonu nie ma szans.

Evans, Suninen i Tidemand nie mają podejścia do czołówki, przynajmniej na razie. Sordo może błysnąć w kilku rajdach i w każdej z ośmiu rund, w których wystartuje zapewnić solidne punkty ekipie, podobnie możemy powiedzieć o Loebie, przed którym jeszcze pięć startów. Natomiast Mikkelsen od 2016 roku zanotował tak potężny zjazd w dół, że na dziś jest najgorszym kierowcą w stawce WRC.

Oczywiście, bardzo cieszymy się z obecności Wielkiej Trójki. To wspaniali zawodnicy, którzy umiejętnościami i pod względem emocji wznoszą Rajdowe Mistrzostwa Świata na wyższy poziom. Nie pogardzilibyśmy obecnością w swoim czasie Big Six, ale to wszystko może przyjść. Popularność rajdów wzrasta, a co za tym idzie coraz więcej ludzi interesuje się jazdą w rajdach. Mamy nadzieję, że z nowego pokolenia wyrośnie też bardzo zdolny Polak, który będzie drugim po Robercie Kubicy, który wskoczy do auta WRC na cały sezon, a może i na dłużej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *